📖 Zapraszam na recenzję książki „Zadzwoń jak dojedziesz” autor Jakub Bączykowski 🧠📖
Standardowo w każdej recenzji zaczynam od przedstawienia autora.
Tym razem jest to Jakub Bączykowski – urodzony na początku lat osiemdziesiątych w Zielonej Górze, dorastał w Nowej Soli. Studiował politologię w Opolu, a później zamieszkał w Warszawie. Zawodowo od zawsze związany z branżą turystyczną. Od kilku lat swoje życie dzieli między stolicę a Podlasie. Wolny czas najchętniej spędza spacerując z psami po lesie. A kiedy nie pracuje i nie spaceruje, czyta powieści, głównie obyczajowe i kryminalne. Zadebiutował w 2023 roku thrillerem obyczajowym „Stanie się coś złego”. (opis ze strony Wydawnictwa Mięta)
I w tym miejscu musze się przyznać, że kiedy sięgałam po tę książkę, to żyłam w przekonaniu, że będzie to opowieść, która nie zmusi mnie do myślenia, która przejdzie gładko, taka trochę na odmóżdżenie od psychologii i analiz. Okładka jesienna, urocza i tak bardzo skrywająca to, co dzieje się w środku.
Już pierwsze strony zdradzają poniekąd o czym jest ta książka – a jest o: miłości, tęsknocie, samotności, zazdrości, zawiści, smutku, rozgoryczeniu i rozczarowaniu. Ale też o lęku, trosce, ogromnej bliskości i radości.
Jak widać, sięga po wiele emocji i gwarantuję, wiele emocji porusza i przynajmniej mnie długo w tych emocjach trzymała.
Główna akcja osadzona jest w ciągu jednego dnia. Cała rodzina spotyka się na rocznicowym obiedzie, który opierać się miał na przeżywaniu straty i wspominaniu zmarłej trzy lata temu Wandy.
W mieszkaniu jej męża – Ryszarda, pojawia się trójka ich dzieci – najstarsza córka Renata, Ania z mężem i swoim dzieckiem oraz najmłodszy syn Mateusz ze swoim chłopakiem. To miał być miły, spokojny czas w gronie najbliższych.
Jak można się spodziewać, nic nie idzie tak jak zostało zaplanowane, w szczególności kiedy zostaje poruszony temat pomiędzy rodzeństwem dotyczącym opieki nad schorowanym już ojcem.
Autor wspaniale poruszył ten mało atrakcyjny, mam wrażenie, temat w przestrzeni publicznej. Czy jest jakaś granica, do której dzieci mają porzucać swoje plany i życiowy rozwój na rzecz opieki nad rodzicem?
A może, jeśli nie masz swoich dzieci, to możesz się poświęcić? Wszakże rodzice okazali Ci dużo miłości i wsparcia, więc dlaczego nie możesz się odwdzięczyć?
A do kiedy warto zostawić starszym, schorowanym ludziom możliwość decydowania o ich dobru, kiedy naocznie widać, że aktualne życie im nie służy?
Chylę czoła przed autorem, bo w sposób mistrzowski przedstawił te dylematy tylko na podstawie jednej rodziny. Wplótł rozterki dorosłych dzieci, wyrzuty sumienia – a jednocześnie pokazał wewnętrzny konflikt, który ciągnął za realizacją własnych potrzeb i rozwoju swojego i swoich najbliższych. Wobec kogo dorosłe dzieci powinni być teraz lojalne? Wobec siebie, swoich rodzin, czy starszego rodzica? Kto powinien wieźć prym w realizacji projektu jakim jest życie?
Kiedy zapoznawałam się z książką, wielokrotnie chciałam stanąć po czyjejś stronie. Było to trudne i w zasadzie niemożliwe, bo zaledwie kilka stron później każda z nich miała życiowe, solidne i prawdziwe w swojej szczerości, wytłumaczenie na temat swojej decyzji.
Bo przecież, czy mamy prawo oceniać, które życie jest łatwiejsze, albo które plany są ważniejsze i z których można zrezygnować na rzecz innych? Tylko osoby zainteresowane widzą całość, wiedzą to, czego nie mają prawa wiedzieć inni. Tu po prostu nie ma dobrego wyjścia, każda droga, każdy wybór będzie niósł szkodę dla którejś ze stron.
W trakcie rozmów rodzeństwa, jest dużo żalu, niewypowiedzianej zazdrości, oczekiwań i tak, agresji. Ale ostatecznie ta książka jest o odnalezieniu się we wzajemnej relacji, sięgnięciu do korzeni, o staniu razem w obliczu trudnych sytuacji.
Warto wspomnieć osobno o ojcu i mężu – Ryszardzie, który wplata w karty książki swoje listy do zmarłej żony. Ile tam jest miłości ❤️ tęsknoty i żalu. Wszakże samotność po 50 latach wspólnego życia może przygnieść i tak też robi. Ryszard nie chce być ciężarem dla swoich dzieci, a jednocześnie trudno mu nie zauważyć jak dzieci oddalają się coraz bardziej. Stanowczo nie potrafi odnaleźć się w tej sytuacji, a pustka jaka powstała, jest wręcz nie do zniesienia.
Bączykowski poprzez wypowiedzi Ryszarda skłania do zastanowienia się nad przemijaniem, ale też docenieniem tego, co jest, kiedy jesteśmy szczęśliwi. Że nie zawsze jest możliwe naprawić pewne relacje, zrealizować marzenia, bo śmierć potrafi przyjść szybko i niespodziewanie.
Na koniec, standardowo, parę słów z podsumowaniem na temat tej pozycji.
Ta książka skierowana jest do nas wszystkich, nie tylko do osób, którzy mają rodzeństwo albo starzejących się rodziców. Auto porusza wiele niewygodnych tematów, do których, na co dzień, nie mamy ochoty, czasu ani energii się przyglądać. Zapoznając się z kolejnymi stronami książki, po prostu nie mamy wyjścia (poza porzuceniem dalszego czytania oczywiście 😉), myślimy o przemijaniu, o utraconych szansach, o wizji porzucenia wspaniałych możliwości, o tym na co warto zwrócić uwagę.
Książka wzrusza, mimo, że nie jest skomplikowana. Mimo, że nie ma patosu, wysublimowanego słownictwa i rozbudowanej fabuły.
Miłego czytania i wartościowych refleksji, polecam książkę bardzo i dziękuję, że jesteś tu ze mną!
Ania ❤️
#Po_NiedziałkoweCzytanki
#zadzwońjakdojedziesz #samotność #miłość
#PoniedziałekBezPo #NiedziałekAnna
#czytanieMojaMiłość #Czytanie #Książki #psychologia




