BLOG

Recenzja – “Co chcesz powiedzieć światu.” Martyna Wojciechowska

📖 Zapraszam na recenzję książki „Co chcesz powiedzieć światu.” Martyny Wojciechowskiej 🧠 📖

Tak jak pisałam przy poprzedniej książce, aktualnie rozkochuję się u lokalnych autorów książek 😉 i to jest kolejna, z którą poszłam na interesującą randkę 🥰

Jest autorstwa kobiety, która jest dla mnie inspiracją. Mowa tu o Martynie Wojciechowskiej 🥰

Pewnie dla wielu z Was nie muszę przybliżać autorki książki, zaś czuję, iż byłoby to w mojej ocenie nietaktem dla tych, którzy może nie do końca kojarzą tę postać.

Martyna Wojciechowska (ur. jako Marta Eliza Wojciechowska w dniu 28 września 1974 roku w Warszawie) – polska prezenterka telewizyjna, dziennikarka, podróżniczka, pisarka i działaczka społeczna. I to dopiero wstęp. Bo jest to kobieta petarda! 🤩 Zdobywała szczyty górskie (po wypadku samochodowym, w którym złamała kręgosłup – a także w ciąży, ze swoją córką Marysią). Stworzyła mnóstwo inspirujących historii wraz ze swoim programem „Kobieta na krańcu świata”. Jest kierowcą rajdowym i płetwonurkiem. Założyła Fundację „UNAWEZA”, a teraz z tą Fundacją projekt „Młode głowy” wspierający dzieci w zakresie zdrowia psychicznego ❤️ Zdobyła tyle nagród i wyróżnień, że ciężko byłoby to zmieścić.

Jednak najważniejsze, że w swoim obyciu, nie czuję, że się wywyższa ani pławi swoją obecnością w mediach. Raczej traktuje je jako narzędzie do wspierania swoich kolejnych, wspaniałych projektów. Takich jak jej kolejna książka 😊

„Co chcesz powiedzieć światu.” to portrety niesamowitych dziesięciu kobiet, które autorka spotkała w Polsce
i na świecie. Każda z tych opowieści daje nadzieję, że w każdej beznadziejności jest szansa na słońce, na zapach bzu i poczucie ciepłego deszczu we włosach 🫶

Książka podzielona jest wyraźnie, na każdą opowieść jako osobny rozdział.

Na początku jest wstęp – na zakończenie podziękowania i dodatkowe informacje.

Nazwy rozdziałów prezentują się jak poniżej:

1⃣ Godność.

2️⃣ Miłość.

3⃣ Wdzięczność.

4⃣ Walka.

5⃣ Nadzieja.

6⃣ Tolerancja.

7⃣ Piękno.

8⃣ Odpowiedzialność.

9⃣ Wiara.

1️⃣0️⃣ Wytrwałość.

A za każdym słowem kryje się inna kobieta, inna historia, inny sposób na radzenie sobie z przeciwnościami.
Ta książka wspaniale wpisuje mi się w obraz autorki. Jakby każdej z nich oddawała głos, jednocześnie będąc ich ambasadorką 🙂

Nie wiem czy też tak macie, ale ja (jak tylko jest taka możliwość), kupuję książki z autografami pisarzy 🖊 A jak
w ogóle mam możliwość otrzymania prywatnej dedykacji, to jest to coś wspaniałego 😍 (swoją drogą sama uwielbiam pisać parę słów każdorazowo przy wręczaniu książkowego prezentu).

Ale do rzeczy!

Książkę „Co chcesz powiedzieć światu.” również kupiłam z autografem. Mam takie hmmm spaczenie, 😏 że lubię się przyglądać pismu autora. Bo wiecie, książki drukowane to czcionka jak każda inna, dopiero autograf, albo dedykacja, powodują, że nie dość, że dany egzemplarz staje się wyjątkowy, to dodatkowo mam poczucie,
że pisarz staje się człowiekiem, takim z krwi i kości, takim jak ja czy Ty 😉

No i właśnie! Egzemplarz z autografem jaki dostałam, jest taki jaki oczekiwałam, podpis z pełnego imienia
i nazwiska (swoją drogą, piękne pismo 🥰) oraz pieczątka z hasztagiem. To nie jest bazgraj, z nie do końca widocznymi inicjałami. Wiedząc, że podpisanych egzemplarzy są tysiące, czuję się tym bardziej zaopiekowana, za co bardzo dziękuję ☺️

Ten przydługi wstęp brnie do punktu, w którym chciałam napisać, że książka, tak jak ten autograf (o którym pisałam wcześniej), jest pełna szacunku do czytelnika i do bohaterek opowieści. A w szczególności to, co szanuję najbardziej, że autorka oddała głos i możliwość, aby ich historie w końcu zostały USŁYSZANE (tak niewiele, a jak ogromną robi to różnicę) 🙏

Książka zadedykowana jest jednej kobiecie. Nazywała się Marbella Aguilar Sosa z Meksyku 🇲🇽 i jej historia jest opisana w pierwszym rozdziale książki.

GODNOŚĆ.

Marbella mówiła, (zmarła w styczniu 2021) że marzy, żeby opisać jej życie. I nie ukrywam, bardzo poruszyłam się tą opowieścią.

To kobieta, która doświadczyła w życiu mnóstwa zła i niesprawiedliwości, jednak jej azymutem, kierunkiem, moralnym drogowskazem, zawsze była troska o dzieci.

I tylko dla nich, nie mając (w jej odczuciu na tamten moment życia) innego wyjścia, została pracownicą seksualną. Miała do wyboru albo skrajną biedę i bezdomność (która niejednokrotnie zagrażała życiu całej rodziny) albo sprzedaż swojego ciała. Wybrała to drugie. Kiedy po śmierci najmłodszej córki zupełnie straciła chęć do życia, a jej starsze dzieci odwróciły się od niej poznając jej sposób na zarobek, schronienie otrzymała
w Casa Xochiquetzal. Jak wspierające jest to miejsce, wiedzą wszystkie mieszkanki tego Domu.

Wielka pasjonatka książek, z dziecięcą radością w oczach, nie miała możliwości zaznać przebaczenia od swoich dzieci. Jednocześnie zaznaczając, że wszystko zrobiłaby jeszcze raz, właśnie dla nich. Przez całe swoje życie chciała dać swoim dzieciom tego, czego nie zaznała od swojej mamy i rodziny. Zachęcam mocno do zapoznania się z opowieścią i wysłuchania Marbelli, która wspomina swoje życie, dorastanie i macierzyństwo i o tym jak wyglądało jej życie tuż przed śmiercią.

O kolejnej kobiecie chciałam Wam napisać ze względu na niesamowitą siłę umysłu, która często jest ważniejsza do siły mięśni. Mowa tu o Corinne Klajdzie, która pochodzi z Mauritius 🇲🇺 (małej wysepki położonej 
w południowo-zachodniej części Oceanu Indyjskiego), zaś od dwudziestu lat mieszka w Warszawie.
WYTRWAŁOŚĆ.
Czy wiecie czym jest wśród maratończyków określenie „ściana”? Jest to uczucie, które pojawia się najczęściej
w okolicy 30 kilometra maratonu, uczucie, które mówi, że po prostu nie dasz rady biec dalej, że to koniec.
Dla Corinne ściana pojawiła się 5 minut po starcie. Ale nie był to zwyczajny maraton – a ultramaraton na pustyni Namib w Namibii. I możecie pomyśleć, że Corinne nie jest jedyną, która bierze udział w takich wyścigach, to może Was zdziwić fakt, że na co dzień jest dyrektorką generalną Accord Group Polska i… w tym roku skończyła 53 lata 😱 a przed udziałem w Namib Race wystartowała tylko w jednym maratonie, czyli na dystansie
42 195 metrów 🤯
I właśnie wtedy, kiedy spotkała się z pustynnym uczuciem ściany, chciała się wycofać. Głowa szukała wymówek, żeby uniknąć bólu, cierpienia czy dyskomfortu. Zupełnie jak w życiu, kiedy czujemy, że nie mamy już siły, wsparcia i energii i jedynym wyjściem jaki podpowiada mózg jest rezygnacja.
Co pomogło Corinne? Akurat w tym przypadku był to jeden z uczestników, który ciągle podnosił ją na duchu, dopingował i zachęcał do walki! Wówczas jej atak paniki zaczął ustępować i zamiast skupiać się na swoim wewnętrznym, niesprzyjającym głosie, zaczęła skupiać się na słowach nieznajomego. 
Przez cały wyścig towarzyszył jej upór, który wyniosła z domu, a konkretnie od bardzo wymagającego ojca. Bez tego, prawdopodobnie, w piątym dniu rywalizacji uległaby słabościom i wezwałaby pomoc medyczną (co jest równoznaczne z dyskwalifikacją). Nie chcę Wam zdradzać całej opowieści, zaś wspomnę, że Corinne opowiada
o swoim życiu, syndromie oszusta, relacji z ojcem oraz oczywiście dokładniej o ultramaratonie i swoich planach.
A przede wszystkim, co spowodowało, że z osoby nieaktywnej ruchowo przez ostatnie dziesiątki lat, postanowiła rzucić sobie tak ciężkie wyzwanie.

Na koniec, standardowo, parę słów ode mnie na temat tej pozycji.  Mam odczucie, że książka jest rozmową kobiet dla kobiet, ale po zastanowieniu, myślę, że męska część naszego społeczeństwa również znalazłaby coś dla siebie 😊 Po każdym rozdziale, po każdej historii, kiedy kończyłam czytać, miałam w głowie niezmierny szacunek i jednocześnie pokorę. Czasem, to gdzie i kiedy się rodzimy, powoduje, że borykamy się z przeciwnościami, które w innym miejscu i czasie nie byłyby tak ogromnie przytłaczające. To, że mieszkam w Polsce – oznacza tylko, że ciężko wyobrazić mi sobie cierpienie kobiet, które przeżywają ogromne prześladowania w Pakistanie (a którym pomaga jedna z bohaterek książki) polegające na oblewaniu kwasem siarkowym ciała lub podpaleniom 😡 
Książka jest wzruszająca, zachęca do przemyśleń, zadumy, nie ukrywam, zdarzało się, że niektóre opowieści powodowały we mnie smutek, złość, niezgodę – ale nie na bohaterki ale na ludzi, którzy spowodowali, że miały jeszcze trudniej, niż pozostali z otoczenia. Książkę bardzo polecam, jest ciekawa, a sposób dialogu prowadzony jest tak, jakbym siedziała wraz z autorką i bohaterkami przy jednym stole, ciesząc się swoją obecnością.

Jeśli macie ochotę posłuchać autorki –  z mnóstwa wywiadów, które słuchałam, bardzo spodobał mi się ten, przeprowadzony przez Szymona Majewskiego. Rzeczowy, mądry i treściwy. Zachęcam 👍

Ściski,

Ania

#Po_NiedziałkoweCzytanki

#CoChceszPowiedziecSwiatu #MartynaWojciechowska

#PoniedziałekBezPo #NiedziałekAnna

#czytanieMojaMiłość #Czytanie #Książki

Podziel się:
to może cię

zainteresować

zapisz się na mój

newsletter